Wiecie, nie wszystko jest tak jak się wydaje.. Dzisiaj rano byłam dość wesoła, teraz, na wieczór jestem wkurzona, zdołowana i w ogóle wszystko mnie drażni... Zwłaszcza kiedy mam świadomość, że takie stany powtarzają się niemal codziennie.
Prawdę mówiąc w takich chwilach nie widzę sensu. Nie mam celu, nie widzę drogi za zakrętem. I kiedy jestem zupełnie sama, różnoraki pomysły przychodzą mi do głowy..
Jednak zawsze jest coś co mnie wyrywa z tej matni.. A przynajmniej częściowo...
Nadzieja, Bóg i moja Przyjaciółka Od Serca.
Są przy mnie, nie ważne co się dzieje, i jak daleko mieszkają. Są przy mnie duchem.. i myślami.
I to za każdym razem podnosi mnie na duchu.
Boże, któryś jest, wiem, że jesteś ze mną. Dziękuję Ci za to wszystko przez co przechodzę. Nawet za ten ból i cierpienie. Bo chociaż boli, to wiem, że ku temu jest jakiś powód.
Wiem, że niektórzy z was, którzy to czytają mogą być ateistami. Proszę, wysłuchajcie ludzi, którzy wierzą i nie krytykujcie bez namysłu. Przecież każdy z nas ma prawo wyrażać to co myśli. Jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza, niech napisze swoje zdanie w komentarzu.
Wiem, że te słowa mogą urazić. Ale taka jestem. Czasem bezpośrednia, wrażliwa i szczera.
Kiedy trzeba - aż do bólu. Kiedy trzeba pomogę, pocieszę, poradzę.. jednak i ja czasem potrzebuję wsparcia. Jak każdy człowiek, nieraz jestem smutna, zbiera mi się na płacz, chociaż nie mogę uronić ani jednej łzy, bo oczy mam wyschnięte na proch...
I..
I to chyba tyle na teraz..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz